Kanary
Kanary, to kontrolerzy biletów (jak już wcześniej pisałem). Wsiadają, sprawdzają po kolei czy wszyscy mają bilety i wychodzą by sprawdzić kolejny tramwaj. Jak wiadomo nie wszyscy zawsze kupują bilety. Mi też nie zawsze to się zdarza. Zawsze wchodzę do drugiego wagonu. Jeśli jest bardzo mało osób, a nie jadę daleko, to nie kupuję biletu. Powiecie, że to oszustwo, jednak czy oszustwem nie jest to, że nikt nie odda mi za bilet, jak tramwaj się popsuje i nie dowiezie mnie do celu? Zawsze należy się porozglądać uważnie po osobach. Kanary są to najczęściej starsze osoby, które w innych branżach już raczej nie zostaną przyjęci. Są to osoby w okolicach pięćdziesiątki. Nigdy nie chodzą sami. Zawsze są we dwójkę lub trójkę. Jeżdżę długo i dużo tramwajami. Na kanarów trafiam średnio dwa do trzech razy w roku. W prostym przeliczeniu przy około dwóch przejazdach dziennie w dni robocze, wychodzi mi około 600 przejazdów. Nawet jak za każdym razem bym nie miał biletów to i tak bym zapłacił tylko łącznie 240zł kary. Dlatego jak ktoś jeździ dużo, to nie opłaca mu się kupować biletów. Z drugiej strony może migawkę, jednak w Łódzkiem nie ma migawek ulgowych, a normalne są strasznie drogie. Plusem jest to, że czasami automaty do biletów są zepsute. Wtedy nie da się kupić biletu i ma się ewentualną wymówkę dla kanarów.